Nowi goście w Karmniku
![]() |
| Rudzik |
![]() |
| Zięba |
![]() |
| Mazurek |
![]() |
| Sikora uboga |
Klarze wyskoczył jęczmień (albo coś podobnego). Była dziś u swojej pani doktor i ma smarować Oxycortem, oraz robić okłady z rumianku
Niedawno Klara odebrała w siedzibie tarnowskiego PTTKu złotą odznakę "Sprawny na szlaku". To jest ostatni, najwyższy stopień tej odznaki. W tym sezonie turystycznym Klara będzie zdobywała jednostopniową odznakę "Dzięcięca Odznaka Turystyczna". Warunki jej uzyskania nie są skomplikowane: trzeba zaliczyć 4 wycieczki w co najmniej dwóch grupach wycieczkowych, np turystyka górska, nizinna, rowerowa, kajakowa, żeglarska, autkarowa (samochodowa).
Dziś wybraliśmy się na mszę na Jamną. Pojechaliśmy tam pierwszy raz po zmianie ekipy dominikańskiej. Ojciec Andrzej który stworzył ten ośrodek został przeniesiony do Tarnobrzegu i rządy w Ośrodku objęli młodzi Dominikanie. Czy zmiana wyjdzie Ośrodkowi na dobre, to czas pokaże. Narazie dostrzegliśmy, że z osób cywilnych z poprzedniej ekipy nie pozostał nikt. Czyżby "nowa miotła" pozamiatała, czy też starzy odeszli "na znak protestu"?
Sama Eucharystia i jej oprawa nie zmieniły się wiele. Na dole jak zawsze była kawa, ale bez ciasta. Może to tylko stan chwilowy.
Na wybiegu odnotowaliśmy obecność alpak, które przybyły tu z Cieżkowic i ponoć zamierzają zagościć na Jamnej na dłużej
W sobotę 30 grudnia znowu pojechaliśmy na naukę jazdy na nartach. Znowu z panem Szczepanem. Trochę się obawiałem tej lekcji, bo druga lekcja bywa bardziej przełomowa, niż pierwsza. Na pierwszej mamy element nowości, a na drugiej efekt ten zamienia się miejscami z obawą i strachem. Trochę tak było tym razem. Ale szczęśliwie dobrnęliśmy do końca 45 minutowej lekcji. Póki co Klara wyraża chęć na kolejną lekcję.
Gdy Klara brała lekcję, tata zjechał sobie 10 razy, a mama potem, gdy całe... 5. Najeździliśmy się jak SMOKI!
Już w ubiegłym sezonie mieliśmy w planie rozpocząć naukę jazdy Klary na nartach. Ale nie wyszło, więc w tym roku postanowiłem "coś z tym zrobić". Okazało się, że nie mieliśmy dla Klary kombinezonu, bo już zdążyła wyrosnąć, zanim żeśmy się na te narty wybrali. Na szczęście pożyczyłem na próbę od pani Beaty, kombinezon spasował i zamówiłem instruktora na Jurasówce na godzinę jedenastą. Pan Szczepan okazał się sympatycznym młodym facetem z właściwym podejściem do dzieci. Obawialiśmy się, że Klara się zniechęci i porzuci tę naukę, zanim ją na dobre rozpocznie. Ale nie, dokończyła prawie spokojnie lekcję do końca i... chce więcej. Póki co na ferie planujemy wyjazd na Podkarpacie.