.
środa, 29 marca 2023
niedziela, 19 marca 2023
Jamna i niecodzienna przygoda w drodze powrotnej
Dziś byliśmy u Matki Bożej Niezawodnej Nadziei w Jamnej. Jak można było się spodziewać, biorąc pod uwagę piękną, wiosenną pogodę, parking był pełny. Msza oczywiscie jak zwykle piękna swą prostotą. Jednak spore nagłośnienie i mocny głos ojca Andrzeja wypłoszył Klarę na zewnątrz. Klara nie toleruje zbyt głośnego śpiewu i w ogóle silnych dźwięków zatyka uszy i ucieka. Zaraz po mszy było wystawienie i śpiew Gorzkich Żali. W to nam graj, bo nie musimy się ponownie zbierać po obiedzie na to nabożeństwo do naszego kościoła.
W drodze powrotnej mieliśmy awarię układu chłodniczego. System ostrzegł mnie o zbyt niskim poziomie płynu chłodniczego, jak zbiornik był pusty. Do tej pory- a mieliśmy już dwie awarie- ostrzeżenie przychodziło znacznie wcześniej. Miałem trochę czystej wody, więc dolałem żeby chociaż dojechać do najbliższej stacji paliw, ale woda od razu uciekła. Patrząc do komory silnika zobaczyłem mokrą plamę, która pewnie była skutkiem jakiejś nieszczelności, ale nic nie można było więcej zdziałać z powodu ciasnoty. Zadzwoniłem po poradę do Józefa i po konsultacji wezwałem przez PZU lawetę, a Józefa poprosiłem, żeby przyjachał do Elę i dziewczyny. Zjechali się jednocześnie: Józef i pomoc drogowa. Pierwszy odjechał Józef z dziewczynami a po jakichś dziesięciu minutach laweta z samochodem i ze mną. Jutro musimy odstawić samochód do warsztatu, tylko logistyka domowa musi przejść małą transformację na komunikację miejską i ewentualną pomoc sąsiedzką. No, chyba że warsztat udostępni samochód zastępczy. Na awaryjny wynajem samochodu z wypożyczalni Ela nie wyraża zgody.
Józefowi dziękujemy za pomoc i z okazji imienin życzymy opieki św. Krzysztofa, oraz oczywiście swojego patrona św. Józefa.Zośka w tzw "międzyczasie" była jeszcze raz w Tyliczu na nartach z wycieczką szkolną. Ma na swoim koncie cztery wyjazdy w tym sezonie. Ja żadnego.
Rehabilitację na kciuk zakończyłem. Jeszcze troche boli, ale chyba idzie ku dobremu. Wg USG miałem naderwaną torebkę stawową.
czwartek, 23 lutego 2023
Zwichnięty kciuk
Wszyscy powychodziliśmy z grypo-pochodnych infekcji.
Ale ja niestety mam kontuzjowany kciuk. Skręcony.
Czyli o nartach muszę już w tym sezonie zapomnieć. Nie mogę jednak zapomnieć o rehabilitacji i dodatkowym USG.
Za to Zosia była dziś znowu ze szkołą w Tyliczu na nartach. Tak że Zosia była już na nartach całe trzy razy. Pobiła mnie na głowę.
piątek, 10 lutego 2023
Narciarskie plany na sobotę
W poniedziałek ambitny plan sobie nakreśliłem na sobotę: a mianowicie pojedziemy na narty. Ela i ja. Klarę odstawimy do Ciotki, a Zośka zostanie w domu i ugotuje obiad. Plany zaczęły brać w łeb tak 30 sekund po wymyśleniu, gdyż okazało się że Ciotka wyjeżdża na jakieś firmowe spotkanie i pewnie w sobotę będzie odsypiać "głęboką integrację", a po za tym od poniedziałku wyjeżdża na ferie w góry. Plan B, czyli wyjazd samotny na narty autokarem z PTTK Azoty, wziął w łeb we środę, kiedy to wracając ze stacji PKP rowerem, wygrzmociłem się na lodzie i stukłem lewy nagdarstek tak, że nie mogę niczego mocniej ścisnąć. A jak wiadomo na nartach mocno ściska się kijki. A po za tym wciąż kaszlę (zwłaszcza jak mam styk z zimnym powietrzem) i jestem słaby jak zleżała gumka recepturka. No i generalnie KICHA.
Zośka była na trzydniowej wycieczce w Częstochowie. Klara w poniedziałek zwymiotowała tuż przed wyjściem na basen, no i z basenu nici. Ale we środę trafiło się okienko basenowe, w które wskoczyliśmy. Były jeszcze tzw "kulki", miało być kino, ale repertuar strasznie kiepski w tych naszych kinach









