.
niedziela, 30 maja 2021
poniedziałek, 10 maja 2021
Dzień pod znakiem wizyt
Oczywiście u lekarzy. Najpierw Zosia poszła do laryngologa. Potem ja pojechałem zmienić opony, ale nie u lekarza tylko w serwisie, ale zaraz potem pojechała Zofia na prześwietlenie zatok. A po obiedzie z Klarą na kontrolne obsłuchanie (jeszcze charczy- kolejna kontrola we środę) i z Zosią do pediatry (jeszcze Klacid do środy, ale jutro idzie do szkoły).
Wracając z serwisu byłem świadkiem takiego oto zdarzenia
wtorek, 4 maja 2021
Szkoda Waszego czasu?
Wyniki badania krwi i RTG płuc oboje z Elą mamy dobre i niby wyszliśmy z COVID'a, ale weszliśmy znowu w co innego. Narazie nie wiadomo w co. Klara kaszle, ma katar i gorączkę, Zosia i Ela kaszlą. Ja w sumie OK, z tymże w nocy z soboty na niedzielę wylądawałem na SORze w nowym szpitalu, bo nie mogłem przez dwie godziny zatamować krwotoku z nosa. Dopiero druga wizyta w niedzielę do południa trafiła w laryngologa na oddziale i ten mi "zaspawał" cieknące naczynko. Narazie trzyma. A to wszystko przez Polocard, który dawkowałem sobie po covidzie w ramach profilaktyki przeciwzakrzepowej. No to sobie zrobiłem profilaktykę.
Także widzicie że od jakiegoś czasu nowości kręcą się wokół spraw zdrowotnych, także szkoda Waszego czasu na tego quasi-bloga.
P.S. tydzień temu pożegnaliśmy kolegę Marka Bigosa. Nie dał rady COVIDOVI, miał tylko 53 lata. Tłumy go żegnały. Każdy kto go znał, nie może o nim powiedzieć inaczej, jak tylko „ To był dobry człowiek”.
Jakiś tydzień wcześniej w USA zmarł nagle Piotr, mąż mojej kuzynki Ireny. Piotr wykańczał mi mieszkanie, gdy wiele lat temu odebrałem je od spółdzielni. Długo gładzie kładzione jego ręką utrzymały się na mojej ścianie. Dziękuję Ci Piotr za te gładzie i za wszystko inne.
„WIECZNE ODPOCZYWANIE RACZ IM DAĆ PANIE A ŚWIATŁOŚĆ WIEKUISTA NIECHAJ IM ŚWIECI, NIECH ODPOCZYWAJĄ W POKOJU. AMEN”
wtorek, 13 kwietnia 2021
Łaziło, łaziło aż przylazło
To co ostatnio po Eli "łaziło" to był Covid. Na mnie też wlazło i na Zośkę. Mi wlazło w płuca, także nabawiłem się śródmiąższowego zapalenia płuc. Darło mi te płuca razem z oskrzelami. Na szczęście Robert wyprowadzil mnie na prostą, bo bez niego pewnie wylądowałbym w szpitalu. Obecnie jestem już czwarty tydzień na zwolnieniu, ale od poniedziałku planuję wrócić do roboty, ale na "zdalną"
Dziś zrobiłem RTG płuc, zobaczymy co mi tam wyjdzie. Mam jeszcze zrobić morfologię i próby wątrobowe i nerkowe. Bo podobno to "siada" najczęściej i nawet ludzie o tym nie wiedza, bo ich lekarze nie kierują na badania kontrolne. Zwłaszcza tych co przechorowali covida w domu.
Zosia i Klarcia chodzą do szkoły i przedszkola. Zośka w piątek wzięła dawkę szczepionki przeciwalergicznej i dwa dni ręką ruszyć nie mogła. Klarcia coś dziwnie pokaszluje (covida napewno przeszła razem z nami, ale bez objawów jakichkolwiek) i jutro idzie na osłuchanie do swojej pani doktor.
Narty pochowane, rowery przygotowane, ale słabym okropnie.
sobota, 20 marca 2021
Wiosna, wiosna, wiosna tam i tu
Dziś pierwszy dzień wiosny. Kalendarzowej, bo za oknem nadal jakby zima, dziś rano sypało śniegiem.
Dwa razy byłem na nartach. "Na nartach" brzmi dumnie, ale to tylko Jurasówka. Wyskoczyłem w dwa kolejne poniedziałki po pracy na dwadzieścia zjazdów. Ostatnie cztery tygodnie "coś po nas łaziło" Zośka nawet przez dwa tygodnie nie chodziła do szkoły, tzn zaczynała chodzić, ale jakiś albo kaszel, albo katar kazał nam przerywać tę edukację. Zwłaszcza, że nauczyciele kręcili nosami na jej smarkanie i sadzali ją w ostatniej ławie zrzymając się na nieodpowiedzialnych rodziców, co to dzieci chore do szkoły przysyłają.
Mnie kaszel trzymał przez cztery niedziele, takżeśmy nawet do kościoła na niedzielne msze nie chodzili, żeby ludzi nie straszyć. Dopiero lekarka przepisała mi jakieś sterydy wziewne dla chronicznych astmatyków i przeszło. Czyżby już takie choroby? Ehhh nieprawda, norwescy biegacze dzięki takim sterydom medale zdobywają.
Teraz na Ele przyszło, bo od wczoraj jakoś snuje się po chałuie i na ból głowy i brzucha narzeka. Orzechówką domowej roboty ją napoiłem (siebie przy okazji profilaktycznie także) coby nudności odroczyć.
Klarcia wczoraj była na wizycie u cioci Eli i po raz pierwszy obyło się bez płaczu i bez pomocy mamy, Sama siedziała na fotelu i oglądała sobie swoje ząbki. Wszystko ładnie, tylko niteczką musimy czyścić. Taki nakaz od cioci, ale dziś Klarcia padła po kapieli zanim zdążyła nie tylko ząbki umyć, ale i kolację zjeść, więc z niteczkowania dziś nici.
Ze spraw ogólnych, to zmieniliśmy samochód, Zamieniliśmy nasze dwie skody na jednego VW Golfa Sportsvana. Do roboty dojeżdżam pociągiem- jak dojeżdżam, bo już pięć tygodni jak na zdalnym jestem, więc drugie auto nie jest niezbędne, a dwa samochody ciężko jest nam utrzymać.
niedziela, 21 lutego 2021
Zimę mamy już chyba za sobą
Luty pięknie nam zaśnieżył i pomroził, Ledwo otwarto stoki, a tu raptem masz, zimą się skończyła. i tak jest prawie zawsze gdy w którymś w końcu roku do nas zawita, Jednego dnia mrozy, by drugiego dnia już z 15 na plusie. I tak ma być i teraz. Nawet raz na narty nie zdążyłem pojechać, choćby na popołudniową jazdę na Jurasówce. Ubiegły tydzień, jedyny w którym można było tego czynu dokonać musiałem siedzieć w domu na nierformalnej... kwarantannie. Kolega z biura otrzymał plusika za test o covidzie, a ja przez cztery dni siedziałem z nim w jednym pokoju. W zasadzie byłem pewien że mnie dopadnie, a tym samym całą naszą czwórkę. Zaraz jak tylko się o tym dowiedziałem, za radą Rodzinnego Konsultanta Madycznego zaczęliśmy razem z Elą łykać stosowne piguły i kropelki. Ale dziś mija dziewiąty dzień od ostatniego kontaktu z tym kolegą i nic, żadnych objawów, więc pewnie tym razem się nam upiekło.
Pomimo śnieżnej i mroźnej zimy nie ma zbytniego ruchu w moich karmnikach. Zauważyłem kiedyś, że przylatuje kos, postanowiłem więc wystawić mu jabłko, które bardzo lubi. Nawet jakaś sikorka się też załapała
