.

piątek, 9 stycznia 2026

Kolęda i kolędowanie

 1. KOLĘDA

Zaraz po święcie Trzech Króli mieliśmy wizytę duszpasterską waną kolędą. nie obyło się bez przygód. Ksiądz nas ominął, musiałem Go donić i znalazłem już dwa piętra wyżej. Okazało się, że nasz bezpośredni dzwonek nie zawsze "łapie" prąd i nie daje dzwonka. Ale jakoś się udało.

Zosia nie mogąc się doczeka,ć rzucając "mięskiem", wzięła łyżwy i pojechała na lodowisko.

Miałem do księdza (akurat dobrze się złożyło, bo był Proboszcz) kilka oddolnych uwag. Mam obietnicę, że jeden z tych wniosków zostanie wdrożony. Zobaczymy. 


2. KOLĘDOWANIE

Tradycyjnie jak co roku w święto Trzech Króli u Hani i Pawła odbyło się kolędowanie. Gospodarze przyjeli nas chojnie, za co składamy im podziękowania. Odśpiewaliśmy gromko wszystkie kolędy z nowego "kolędownika", a w tzw międzyczasie popijaliśmy kawusię, herbatkę i podjadaliśmy ciasteczka i kanapeczki.

poniedziałek, 22 grudnia 2025

mama u siebie

We środę zakńczył się remont w mieszkaniu u mamy, a w piątek przewieźliśmy mamę do domu.
Oczywiście nowości w łazience wywołują w mamie określoną obawę, zwłaszcza że w sobotę przytrafiła się awaria kanalizacji. Zawołany dyżurny hydraulik ze spółdzielni po zdemontowaniu kibelka "żmijką" wyjął zwitek szmat. Zostawili ją albo hydraulicy, albo serwis sprzątający. Jeszcze okazało się, że spod przyłącza ciepłej wody ciecze kropelkami woda. Trzeba wezwać majstra na poprawki.

U nas choinka już ubrana, karp zamrożony, placki się pieką, wigilja i Michałów.

poniedziałek, 24 listopada 2025

Spadł śnieg i to ile!!

 


W niedzielę rano znowu musiałem odśnieżać podjazd do garażu. Przyt okazji odśnieżyłem podjazd sąsiadowi, panu Wieśkowi.


Śniegu było w bród


a to już ulica Mościckiego w niedzielę ok 4 rano, gdy jechałem odebrać Zofię

z busa, którym młodzież dotarła do Tarnowa z festiwalu w Wejherowie. Zdobyli I nagrodę.
Gratulacje

czwartek, 20 listopada 2025

Zbliża się zima



Ponoć jutro ma padać śnieg.

Zofia pojechała z teatrem Tuptusie na festiwal teatralny: Ogólnopolski Przegląd Małych Form Teatralnych im. Adama Luterka do Wejherowa. Wróci w niedzielę w nocy.

Mama od wczoraj ma zabiegi rehabilitacyjne w "nowym" szpitalu. Od 10:30 do 14, więc dają jej nieźle w kość.
W mieszkaniu trwa remont łazienki. Wszystko będzie inaczej.

Klara ma jutro test z Przyrody, a wczoraj miała z angielskiego.

Ela wszystko ogarnia, ale nie damy rady bez pomocy Michała. On będzie musiał odbierać mamę z rehabilitacji, bo akurat wtedy Klara kończy lekcje no i jest konflikt czasowy.

Generalnie chodzimy "na rzęsach".

wtorek, 7 października 2025

Minęło sporo czasu....

 ... od czasu gdy ostatnio dzieliłem się z Wami tym, co się u nas dzieje.

Już ponad miesiąc temu rozpoczęliśmy nowy rok szkolny. Zosia w czwartej i Klara w czwartej, więc łatwo mi liczyć.

Dla Klary czwarta klasa to duże wyzwanie: nowe przedmioty, różni nauczyciele. Dobrze że pani Danusia została nauczycielem wspomagającym, czyli mamy kontynuację z okresu nauczania początkowego. Matematyka wchodzi na wyższy poziom, doszedł język francuski (?!), przyroda, technika. Będzie cieżko.

Zofia zaliczyła w dobrym stylu pierwszą część egzaminu zawodowego. W tym semestrze nadal deklaruje chęć uczestnictwa w grupie teatralnej Tuptusie. Jest też nadal w Grupie Młodzieżowej przy naszej parafi udzielając się przy organizacji spotkań w tym modlitewnych. Ostatnio prowadzili Adorację na zakończenie prowadzonej w naszej parafi Misji Świętych.

Ela ogarnia całą codzienną logistykę. Oboje mamy kłopoty z tę logistyką przez coraz większe zapominalstwo. Eli muszę kupić sznureczek na okulary, bo cały czas ich gdzieś szuka, a są Jej do czytania niezbędnie potrzebne.

Moja mama trzy tygodnie temu idąc do Biedronki potknęła się i złamala rękę prawą w barku. Przeszłą w ubiegłym tygodniu operację i dziś ją wypisują ze szpitala. Przed pójściem na operację mieszkałą u Michała, a od dziś będzie mieszkała u nas. Nie będzie łatwo ani lekko. Oczywiście do czasu gdy zdrowie pozwoli jej na samodzielną egzystencję w swoim mieszkaniu. 

Chcemy przebudować jej łazienkę, tak aby była dla Niej bezpieczniejsza i łatwiejsza w obsłudze. Zbieramy oferty, jakbyście mieli kogoś zaufanego, kto zajmuje się remontami łazienek dajcie znać, bo już jeden gość się zniechęcił.

poniedziałek, 18 sierpnia 2025

Sierpniowy weekend

 Witajcie!

Matki Bożej Zielnej w tym roku wypadło bardzo korzystnie, bo w piątek. Ale o tym to pewnie i bez mojego przypominania wiecie. Postanowiłem więc nie tracić tej okazji i wyruszyć w plener. Ponieważ raz do roku chcemy spedzić kilka dni pod namiotem, oraz wykonać spływ kajakiem po jakiejś rzece, postanowiłem rzucić się w wir Czarnej Nidy.

Po Nidzie, ale tej poniżej połączenia Czarnej z Białą już płynęliśmy w ubiegłym roku. Woda spokojna, czasem nawet nudna, więc trzeba sobie zwiększyć poziom emocji i dlatego wybraliśmy się na trudniejszy odcinek w górę rzeki. Była to nasza ósma rzeka, jak do tej pory najtrudniejsza, ale i przez to na ciekawsza. Gdyby nie tłum na rzece, oraz kilka kajaków z obsadą niezbyt sprawnych kajakarzy, przez co w kluczowych miejscach tworzyły się zatory, spływ byłby sprawniejszy i bardziej płynny. A tak to trzeba było się zatrzymywać, lądując przy brzegu i czekać na rozładowanie "korka".




Ale po kolei: na bazę wybraliśmy ośrodek wypoczynkowy UROCZYSKO nad zalewem w Borkowie woj. Świętokrzyskie. Dotarliśmy tam we czwartek po południu. 



W święto 15 sierpnia wybraliśmy się na mszę świętą do sanktuarium na Świętym Krzyżu (Łysa Góra) w Górach Świętokrzyskich.  A spływ zrobiliśmy następnego dnia w sobotę. Szczegóły na blogu Rodzinne wycieczki

Sanktuarium Święty Krzyż Ojców Oblatów

W kaplicy Oleśnickich od XVIII w. przechowywane są relikwie Krzyża Świętego. Od tej światyni pochodzi nazwa gór Świętokrzyskich. Relikwie przekazał ówczesnemu opactwu benedyktyńskiemu w 13006 roku krół Władysław Łokietek

słynne na całą Polskę gołoborza na Łysej Górze.


Ośrodek Uroczysko do dosyć duży komleks składający się z domków oraz placu pod kampery i namioty. Gdy tam dotarliśmy mało co wolnego placu pod namiot było, ale udało się nam znaleźć wcale nie złe miejsce, bo zacienione przez drzewa i stojący obok murowany domek z pokojami gościnnymi. A wiadomo, że takie miejsce w gorące dni to istny skarb. 

Ludzi było mnóstwo, a jeszcze wciąż dojażdżali nowi. Gdzie oni się wszyscy w końcu  pomieścili, trudno zgadnąć. Rejwach był duży, a nocne uciechy trwały do późnych godzin- chociaż dzieci było całe mnóstwo, to wcale im to nie przeszkadzało, nam jednak trochę tak, bo my nie mieliśmy z kim imprezować i w związku z tym zamykaliśmy namiot już około 21.

W niedziele spakowaliśmy cały nasz majdan i przed dwunastą (koniec doby hotelowej) opuściliśmy kamping i pojechaliśmy do domu. 

Tak się zakończył nasz weekend sierpniowy

zdjęcia wkrótce


Zofia szczęśliwie wróciła z wyjazdu do Madjugorie. Mało co opowiada, ale wygląda na zadowoloną